Chwila ciszy. Ktoś po drugiej stronie rozmawiał. Oczy Sarah zamknęły się, a pojedyncza łza spłynęła po kurzu z jej makijażu.
„Proszę” – wyszeptała. „Minęły trzy lata. Czy nie zapłaciłam już wystarczająco? Dzieci… ledwo wiedzą, kim jestem. Widzą we mnie cień”.
Kolejna pauza. Głos po drugiej stronie musiał być zimny, bo Sarah wzdrygnęła się, jakby ją uderzył.
„Będę tam. Jutro rano. Pięć minut. Znam zasady.”
Rozłączyła się. Rozmowa trwała dokładnie pięć minut. Stała tam przez długi czas, wpatrując się w pusty ekran telefonu, po czym wróciła do swojego pokoju.
Wróciłem do łóżka, ale ciemność wydawała się cięższa. Komu ona płaciła? Jaki był dług?
Śledztwo
Następnego ranka dom wypełnił się zapachem kawy. Mark był czarujący jak zawsze, pomagając Jimowi naprawić cieknący kran w garażu. Był idealnym zięciem – architektem, dostawcą, człowiekiem, który nigdy nie podnosił głosu. Ale ja zaczęłam dostrzegać te „drobiazgi”.
Kiedy Sarah nalewała mu kawę, trzymała dzbanek obiema rękami, żeby nie rozchlapać ani kropli. Kiedy mówiła, najpierw spojrzała na niego, jakby sprawdzała pogodę przed wyjściem na zewnątrz.
„Mark” – powiedziałem, kiedy siedzieliśmy na werandzie. „Sarah wygląda na trochę zmęczoną. Może powinna pójść do spa, a ty zabierzesz dzieci do parku?”
zobacz więcej na następnej stronie