Udałam nieprzytomność, by ocalić siebie i syna

Gdy upewniłam się, że Ethan nie wraca natychmiast, wyciągnęłam telefon. Zasięg był fatalny. Razem z Calebem, ledwo panując nad własnym ciałem, doczołgaliśmy się do korytarza, gdzie pojawiła się jedna kreska sygnału.

Wybrałam numer alarmowy.

Połączenie się zerwało.

Spróbowałam ponownie.

W końcu usłyszałam głos:

„Numer alarmowy, w czym mogę pomóc?”

„Mój mąż… otruł mnie i mojego syna… wyszedł z domu… potrzebujemy natychmiastowej pomocy…”

Zamknęliśmy się w łazience, przekręcając zamek. Starałam się nie pozwolić Calebowi zasnąć, podając mu małymi łykami wodę. Operatorka zadawała pytania, próbując utrzymać nas przytomnych do czasu przyjazdu ratowników.

Nagle na ekranie telefonu pojawiła się wiadomość:

SPRAWDŹ ŚMIETNIK. DOWÓD. ON WRACA.

Nie zdążyłam nawet zastanowić się, co to znaczy. Klamka drzwi wejściowych się poruszyła. Ethan wrócił. I nie był sam.

Operatorka powiedziała stanowczo:

„Nie wychodźcie. Policja jest w drodze.”

Po drugiej stronie drzwi usłyszałam głos Ethana:

„Nie obudzą się.”

Potem:

„Za minutę zadzwonimy. Zagramy ofiary.”

I wtedy rozległy się potężne uderzenia w drzwi wejściowe.

„POLICJA! OTWIERAĆ!”

Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Krzyki, rozkazy, szybkie kroki. Ethan próbował tłumaczyć, grać rolę przerażonego męża.

Jeden z funkcjonariuszy przerwał mu chłodno:

„Pańska żona do nas zadzwoniła. Żyje.”

Zapadła ciężka cisza. A potem usłyszałam, jak Ethan traci panowanie nad sobą.

Otworzyłam drzwi łazienki. Policjanci natychmiast zajęli się nami. Caleb dostał tlen. Mnie poprowadzono na zewnątrz, krok po kroku.

Ethan patrzył na nas z wściekłością, niezdolny ukryć paniki.

„Udawałaś…” – syknął, kompletnie poza sobą.

Śledczy znaleźli w koszu resztki toksycznej substancji, którą – jak twierdził – używał „na mrówki”. Odkryli też połączenia telefoniczne z Tessą Rowe, jego byłą partnerką, która wbrew zapewnieniom nigdy nie zniknęła z jego życia.

Tajemnicza wiadomość pochodziła od sąsiadki. Zauważyła wcześniej dziwne rzeczy i wolała ostrzec, niż później żałować.

Zobacz następną stronę

Leave a Comment